6.00 -7.00
To czas na powolne zwlekanie się z łóżka. Pierwsza rzecz, którą robię jest malowanie paznokci, prawie każdego dnia. Nie maluję tylko wtedy, kiedy lakier wyjątkowo dobrze trzyma, albo kiedy jakieś ewentualne mikro odpryski są niewidoczne ze względu na kolor lakieru. Nie potrafiłabym pokazać się publicznie z odpryskami, to jest strasznie niechlujne. A na jakiś bardziej trwały manicure się nie zdecyduję, bo lubię mieć codziennie inny kolor. O, na przykład taki 🙂

PicsArt_1410897101338 - Kopie (600x800)

Po pomalowaniu paznokci, czekam aż wyschną. W tym czasie przeważnie czytam książkę. Lub dosypiam 🙂 (to przeważnie w zimie). Potem wstaję i ścielę łóżko. Nigdy nie zostawiam niezaścielonego łóżka, bo nie lubię wracać wieczorem do rozkopanego 🙂 Muszę się naprawdę strasznie śpieszyć, żeby tego nie zrobić. Ale przeważnie śpieszyć się nie muszę.

7.00-7.45.
To czas na poranną toaletę, makijaż i te sprawy. Przygotowuję coś do jedzenia, przeważnie zabieram to, co mi zostało z poprzedniego dnia. I banany 🙂 Wychodzę z domu, wsiadam do auta i w piętnaście minut jestem pod biurem. Od 1.10 to się zmieni, bo zaczynam pracę jakieś 30 km od domu i będę musiała przejeżdżać przez diabelski odcinek z największymi korkami. Coś za coś 🙂 Kto wie, może zdecyduję się jednak na pociąg i będę mogła znowu czytać książki w drodze.

8.00-12.00
Od około 8 zaczynam pracę. U nas w firmie można właściwie zacząć od 7.30 do 9.30. Ale wcześniej niż o ósmej nikt nie przychodzi. Ja bym właściwie chętnie przychodziła, jestem zdecydowanie rannym ptaszkiem. Jem śniadanie już podczas pracy, podczas czytania i odpowiadania na mejle. Pracuję pilnie do około 12.00/13.00.

PicsArt_1410762811594

12.00/13.00
To czas na przerwę. Przeważnie trwa około godziny. Nasza firma znajduje się praktycznie w lesie (tak, wiem, bardzo dziwna lokalizacja, każdy klient się dziwi), więc często chodzimy na spacery. Kiedy nie mam przy sobie nic do jedzenia, wyskakuję z kolegami z pracy do restauracji, która znajduje się w tym samym budynku. Można tam zjeść albo po indyjsku, albo po włosku 🙂 Kiedy mam przy sobie obiad, odgrzewam go w mikrofalówce i jem przy biurku, dalej pracując 🙂

13.00-17.00
Po południu przeważnie rozdzwania się telefon. I dzwoni aż do wieczora. Im później, tym dzwoni częściej 🙂 Już takiego mam pecha, że wszystkie telefony są przekierowywane do mnie, kiedy nie ma kolegów włosko i hiszpańskojęzycznych, lub kiedy ich telefon jest zajęty. To zmora osób, które znają więcej języków: musisz robić za wszystkich 🙂
Popołudnia są bardziej męczące, bo widzisz, jak szybko leci czas, a przed tobą jeszcze masa rzeczy do zrobienia. Przy czym maile i telefony dopełniają dzieła 🙂

17.00-21.00
O 17 wychodzę z pracy, zdarza mi się zostać dłużej, ale raczej nieczęsto. Po drodze do domu wstępuję do sklepu Alnatura i robię drobne zakupy. Około 18 jestem w domu, przygotowuję sobie coś do jedzenia. Jem sama, ponieważ mój mąż pracuje 500 km od domu i w ciągu tygodnia go nie ma. Już podczas jedzenia kolacji zajmuję się blogiem albo uczę się jakiegoś języka. Obecnie koreańskiego. Trwa to do około 20. Potem jest czas na sport, idę biegać, albo ćwiczę w domu. Uwielbiam niektóre kanały sportowe na Youtube, ale o tym napiszę Wam osobno innym razem.

21.00-23.00
Powoli zbliża się pora, kiedy pracujący ludzie idą spać 🙂 Biorę prysznic i wskakuję do łóżka, gdzie jeszcze przeważnie uda mi się trochę poczytać. Staram się poczytać minimum przez 15 minut, ale przeważnie wychodzi mi więcej. Na szczęście. Niestety w moim obecnym życiu zdecydowanie brakuje czasu na czytanie. Mam go trochę więcej w weekendy. Ale od kiedy przesiadłam się z autobusu do samochodu, bardzo na tym moje czytelnictwo ucierpiało 🙁

DSC_0623 - Kopie (800x491)

Jak widzicie, dzień mam zapełniony po brzegi. Chyba bym tam już nic więcej nie wcisnęła. Oczywiście nie każdy dzień wygląda tak samo. Czasami na noc wpada przyjaciółka, która pracuje w tej samej firmie. Czasami ja gdzieś wyskoczę. Czasami trzeba coś w mieszkaniu ogarnąć 🙂 Ale przeważnie lubię się po pracy wyciszyć i pobyć sama, jak typowy introwertyk 🙂
A jak wyglądają Wasze busy days? 🙂