Mark Twain powiedział, że po to istnieje wieczność, żeby dać niektórym szansę nauczenia się niemieckiego. A niemieckie gazety jego zdaniem jedynie Bóg może przeczytać :)

Język niemiecki do łatwych raczej nie należy, ale myślę, że jako użytkownicy tak skomplikowanego języka, jakim jest polski, chyba nie powinniśmy narzekać. Zresztą ciekawe, co Twain powiedziałby o naszym języku. Niemiecki nie jest aż tak łatwy jak angielski lub języki romańskie, ale do tych najtrudniejszych również nie należy. Przede wszystkim dlatego, że ma bardzo jasne reguły i struktury. Wystarczy je znać, aby z powodzeniem układać poprawne zdania i mieć pewność, że nie ma w nich błędów.

Moje wczesne początki

Zawsze chciałam studiować w Niemczech, a w tym celu musiałam się nauczyć języka niemieckiego. Wzięłam się za „naukę” bardzo wcześnie, bo już w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Umiejętność mówienia w wielu różnych językach zawsze była moim marzeniem (MOJA LISTA MARZEŃ)  Jednak w początkach moje przygody z niemieckim całkowicie źle podeszłam do nauki. Niemiecki to jedyny język, którego nie uczyłam się tak, jak uczyłam się wszystkich innych. O czym zresztą możecie poczytać tutaj, tutaj, tu i jeszcze tu. Kiedy byłam jeszcze dzieckiem nie mogłam się przekonać do języka niemieckiego, chodziłam na kurs i odrabiałam zadania, jednak nie angażowałam się w to i nie robiłam nic ponadto. Dlatego efekt był naprawę marny. W ostatnich dwóch klasach podstawówki chodziłam na kurs do szkoły językowej. Dosyć pilnie się wtedy uczyłam, z każdej kartkówki zbierałam piątki. Po prostu uczyłam się w domu na pamięć zdań i wyrazów, które miały się na kartkówce pojawić. Jednak kiedy trafiłam do liceum na profil dwujęzyczny niezbyt „znałam się” na niemieckim. Bardzo malutko rozumiałam, miałam problemy ze zrozumieniem prostego nagrania na lekcji. Chociaż może po prostu nie chciałam rozumieć, ponieważ tematy raczej nie należały do ciekawych.

 

Etap liceum

W liceum nauka stała się intensywniejsza, bo miałam kilkanaście godzin niemieckiego w tygodniu. Nadal byłam leniwa i nie chciało mi się uczyć, ale dzięki siedzeniu na lekcjach w takiej liczbie coś tam w tej mojej głowie zostało. Nie oglądałam zbyt często niemieckiej telewizji, czy filmów, więc nauka posuwała się do przodu bardzo, bardzo powoli. Trochę tego żałuję, bo nauczyłabym się tego języka dużo wcześniej i szybciej i miałabym w liceum lepsze oceny :) Chociaż właściwie nie ma co żałować, bo to bardzo dawno temu było :) Zdałam jednak egzamin certyfikujący C1 i wyjechałam na studia do Niemiec.

 

Etap studiów w Niemczech

Studiowałam filologie obce (włoski, hiszpański i językoznawstwo), więc język był ważny. Na początku nie rozumiałam zbyt wiele, ani też wiele nie potrafiłam sama powiedzieć, na wykładach siedziałam z wypiekami na twarzy i paskudnym bólem głowy. Lepiej znałam hiszpański i włoski, niż niemiecki. Do ich nauki podchodziłam odpowiednio od samego początku i miałam do nich „serce”. O wiele więcej czasu spędziłam z tymi językami, mimo że oficjalnych zajęć było dużo mniej. I to potwierdza znowu moją regułę, że nie ważne jak często chodzimy na lekcje i czy w ogóle (z hiszpańskiego nie miałam wcześniej ani jednej lekcji), ale ile pracujemy samodzielnie. Bo języka nie może nas nauczyć ktoś, musimy sie go nauczyć sami.  Jednak już po paru tygodniach studiowania było znacznie lepiej, a po około dwóch latach pobytu w Niemczech – wyśmienicie.

 

W końcu prawdziwa nauka

Po przyjeździe do Niemiec zaczęłam w końcu oglądać niemiecką telewizję. Jako że lubię zwierzęta i interesuję się medycyną, szybko wzbogaciłam swoje słownictwo właśnie głównie z tego zakresu. Całe moje życie zaczęło się toczyć po niemiecku. Czas na uczelni upływał pod znakiem języka niemieckiego, również czas wolny. Mieszkałam w akademiku z Niemcami, a siłą rzeczy musiałam się z nimi dobrze porozumiewać. Języka polskiego używałam rzadko. Kiedy szłam do lekarza, dentysty czy sklepu, również używałam tylko niemieckiego. Pamiętam, że za każdym razem mając znaleźć się w nowej sytuacji  przygotowywałam się do niej w domu. Np. kiedyś chciałam kupić perfumy, których tak naprawdę ku mojej rozpaczy nigdzie nie było. Ale w jednym sklepie znalazłam go w postaci testeru. Przygotowałam się więc w domu do tego, jak przekonać sprzedawczynię, aby sprzedała mi tester lub żeby mi go po prostu dała :) I tak robiłam za każdym razem. Co jakiś czas starałam się również stawiać sobie wyzwania. Np. zaczęłam prowadzić zajęcia z tańca brzucha. Najpierw za darmo w akademiku, a potem za bardzo fajne pieniądze na Uni Sport. A że okropnie się wstydzę robić błędy, to się do tego przygotowywałam. Do tego doszły oczywiście referaty po niemiecku, prace zaliczeniowe po niemiecku, a nawet nauczałam w dwóch szkołach języka włoskiego po niemiecku.

 

Etap pracy zawodowej

Będąc studentką przez dwa i pół lata pracowałam w firmie zajmującej się badaniem rynku. Dzięki temu przeczytałam setki, jeśli nie tysiące artykułów prasowych z dziedziny bakowości i finansów. Później nadszedł czas pracy jako manager floty. Zarządzałam 600 samochodami osobowymi bardzo dużej firmy. Dzięki temu poznałam całe słownictwo związane z motoryzacją, którego nie znam w żadnym innym języku, nawet w polskim. Teraz minęło ponad 12 lat od mojego wyjazdu, a sytuacja oczywiście całkowicie się odwróciła. Poziom mojego niemieckiego stał się dużo lepszy, niż innych języków. Znam go teraz tak dobrze jak język polski, albo nawet lepiej. Przez długi czas język niemiecki był jedynym, w którym umiałam w ogóle przeliterować swoje imię :) Niezłą szkołą w pracy było również pisanie maili. Nie tylko muszą one być poprawne, ale również napisane w odpowiedni sposób, dostosowany do charakteru Niemców. Tak, aby nie było nieporozumień ani pretensji, lecz sympatia i chęć współpracy. To właśnie praca w tej drugiej firmie nauczyła mnie najwięcej.

 

Etap urzędowy

Od samego początku pobytu w Niemczech wszystkie sprawy urzędowe załatwiałam samodzielnie, całkowicie bez niczyjej pomocy. Wszystkie pisma urzędowe czytałam i pisałam sama, nawet jeśli zajmowało mi to bardzo dużo czasu. Jeśli kiedyś czegoś nie rozumiałam, dzwoniłam nawet do urzędnika pod podany w liście numer, i prosiłam o wytłumaczenie :) Niemiecki język urzędowy jest dość specyficzny i najczęściej również Niemcy nie rozumieją o co chodzi w takich listach. Dlatego zawsze najlepiej zapytać u źródła :) Dzięki temu ani rozumienie ani pisanie tego typu notek po pewnym czasie nie stanowiło już dla mnie problemów. 

 

29 sposobów na powiedzenie po niemiecku, że masz nierówno pod sufitem Intensywny boot camp z języka niemieckiego

 

Gramatyka

W szkole tłumaczona i ćwiczona w suchy sposób gramatyka była dla mnie kompletnie niezrozumiała. Nauczyłam się jej używać dopiero wtedy, kiedy… zaczęłam jej używać. Języka niemieckiego słuchałam siłą rzeczy prawie przez cały dzień, wiele razy dziennie rozmawiałam z ludźmi na przeróżne tematy. Zaczęłam więc zauważać w mowie ludzi pewne konstrukcje „znane” ze szkoły. Po pewnym czasie zaczęłam rozumieć kiedy się je stosuje i zaczęłam ostrożnie sama próbować tworzyć bardziej skomplikowane zdania. Na początku zdarzało mi się zagmatwać, ale nic to. Po kilku miesiącach umiałam już powiedzieć wszystko, co chciałam. A po jakimś roku czy dwóch zajrzałam do mojej książki z liceum i się uśmiałam. Rzeczy, których ucząc się w szkole w ogóle nie mogłam zrozumieć, stały się jasne jak słońce i tak oczywiste, że aż nie mogłam uwierzyć. Dzięki moim zmaganiom zauważyłam jednak wiele zależności i dziś staram się wyjaśniać moim uczniom niemiecką gramatykę właśnie w taki sposób, aby nie mieli problemów z jej zrozumieniem i zastosowaniem.

 

Wymowa

Jeśli chodzi o wymowę, to uwielbiam wersje szwajcarskie i austriackie. Będąc w tych krajach czuję się jak ryba w wodzie. Oczywiście na początku miałam problem z rozumieniem szwajcarskiego dialektu ale przeszło mi już dawno temu. W poprzedniej firmie kiedy dzwonił klient z Austrii lub Szwajcarii, koleżanki Niemki prosiły mnie do telefonu, ponieważ nie rozumiały, co ci ludzie mówią. Za każdym razem zapisywały też źle usłyszane przez telefon nazwiska. Tylko ja rozumiałam bez problemu tych ludzi, do których dialektu rwało się moje serce :) W ogóle uwielbiam niemieckie dialekty. Uważam że są dużo ciekawsze, niż standardowy język. I smutno mi jest, że większość Niemców jednak stara się swój domowy akcent ukrywać. Tylko w Badenii, Szwabii i Bawarii nie jest on jeszcze powodem do wstydu. Na początku mieszkałam przez 3 lata we Freiburgu, więc pokochałam również Badisch :)

Jeśli żyjesz w Polsce, masz prawie takie same możliwości do odpowiedniej i skutecznej nauki. Wszystkie gazety i magazyny są dostępne online za darmo, chyba już każdy ma również w domu niemiecką telewizję. Ogromna ilość programów telewizyjnych jest również dostępna w mediatece na stronach stacji. Są niezliczone filmiki na Youtube, możliwość słuchania jakiegokolwiek radia niemieckojęzycznego. Jest Skype , dzięki któremu można się komunikować z osobami niemieckojęzycznymi zarówno w celu wymiany językowej jak i normalnego płatnego nauczania lub konwersacji. A kiedy coś załatwiasz, nic nie stoi na przeszkodzie, abyś przygotowała się do tego również po niemiecku. Nie szkodzi, że nie wykorzystasz od razu. No dobra, jedna rzecz stoi na przeszkodzie. Brak samodyscypliny :)

 

[spacer style=”1″]

Jeśli interesuje Cię wymiana językowa z native speaker’ami lub lekcje online, możesz skorzystać z portalu iTalki klikając w logo poniżej.

italki3

 

 

Podobne artykuły

Strona korzysta z plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij