Bardzo często pytacie mnie jak nauczyć się tego wymarzonego business English. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Prawda jest taka, że w każdym zawodzie obowiązuje przecież inne nazewnictwo, również w obrębie tej samej branży obowiązuje różne słownictwo „wewnętrzne” w różnych firmach. Dlatego trudno jest poradzić komuś coś konkretnego, jeśli nie zna się specyfiki jego zawodu oraz firmy, w której pracuje. Postarałam się zebrać dla Was ogólne rady dotyczącego nauki business English i mam nadzieję, że zainspirują Was do stworzenia własnych ścieżek nauki.

Uwaga! To będzie długi tekst 🙂 Mam nadzieję, że wytrwacie ze mną aż do końca.

Warto sobie powiedzieć na początku, że business English nie jest jakimś dziwnym, odrębnym tworem językowym dostępnym tylko dla tych najbardziej wtajemniczonych. Jest to zwykły język, w miarę uprzejmy, analogicznie do business Polish 🙂

Aby wykorzystać język angielski w pracy zawodowej, wcale nie musicie znać angielskiego na poziomie np. C2. Dobry poziom B2 w zupełności wystarcza do dobrej i płynnej komunikacji. Będzie się on zresztą automatycznie podnosić, jeśli będziecie używać języka. Jeśli już zetknęliście się z językiem angielskim w pracy, np. w kontaktach z klientem, to wiecie, że ten angielski wcale a wcale nie jest na jakimś niemożliwie wysokim poziomie. Oczywiście, jeśli wasza firma współpracuje z firmami pochodzącymi z krajów angielskojęzycznych, to naturalnie poziom waszych rozmówców będzie bardzo wysoki. Ale taka sytuacja zdarza się stosunkowo rzadko, ponieważ w większości krajów język angielski jednak nie jest językiem urzędowym. I osoby posługujące się tym językiem w pracy są dokładnie w takiej samej sytuacji, jak wy 🙂 Też się stresują, ich angielski pozostawia wiele do życzenia i na pewno nieraz będziecie zaskoczeni tym, że osoba nawet na wysokim stanowisku nie mówi zbyt dobrze po angielsku. Prawda jest taka, że każdy radzi sobie jak może, aby porozumieć się ze swoimi zagranicznymi klientami, współpracownikami czy kontrahentami. Więc nie ma się czego bać: wszyscy jedziecie na tym samym wózku 🙂

Wyobraź sobie, że język biznesowy to jest po prostu zwykły język, tylko można powiedzieć, że w pewien sposób ugrzeczniony i przystosowany do realiów biurowych a nie domowych. Zamiast powiedzieć jak w życiu codziennym np. „Could you pass me the salt, please?” mówisz: „Could you forward me this invoice, please?” Trudne? Oczywiście, że nieeeeeee.

Pytacie również często, czy warto się uczyć w ogóle “normalnego” angielskiego czy lepiej od razu wskoczyć na biznesowy. Otóż nie da się w ogóle posługiwać językiem biznesowym nie znając języka jako takiego. Nie jest to możliwe i mam nadzieję, że tym samym już nikt więcej mnie o to nie zapyta. W procesie nauki języka NIE MA drogi na skróty, nie ma cwaniaczenia. To nie jest dziedzina, w której można oszukiwać. W takiej sytuacji jedynym przegranym będziesz TY. Język biznesowy nie różni się od codziennego języka aż tak bardzo. Ja zawsze wam radzę, abyście uczyli się języka poprzez tematy, które Was interesują i które Was w jakiś sposób charakteryzują. Bardzo często praca związana jest z naszymi zainteresowaniami. Nie każdy oczywiście ma ten komfort aby zarabiać na swoim hobby, ale większość ludzi zaczyna się interesować swoją pracą i branżą, w której działają, którą studiują itd. A jeśli nie, to najwyraźniej coś jest z tym kimś nie tak. Bo raczej wątpię, żeby to z pracą było coś nie tak. Prace bywają lepsze i gorsze, tak samo kierunki studiów i uczelnie. Ale to od was zależy jak spożytkujecie swoje możliwości.

Nauka słownictwa specjalistycznego

Nie ma żadnej różnicy pomiędzy nauką słownictwa „normalnego” a specjalistycznego. Nie zmieniacie metody, zmieniacie tylko materiały. A jak skutecznie uczyć się słownictwa mówiłam o tym tutaj KLICK.

Najlepszą metodą zapamiętywania słownictwa jest używanie go. Im wyraz bardziej skomplikowany i dziwaczny, tym trudniej go zapamiętać, jeśli się go nie używa. Dlatego właśnie trudno jest nauczyć się tego jakiegoś business English siedząc w domu i czytając prasę specjalistyczną. To jest również ważne i rozwijające, ale najważniejsze jest to, aby tych wszystkich specjalistycznych wyrazów używać. A gdzie można ich używać? Tak, właśnie tam. W pracy.

Pytacie mnie jak sprawdzać znaczenie słów, które pojawiają się w różnych mediach branżowych. Często takich słów nie ma w słowniku. Otóż wystarczy dany wyraz wpisać do wyszukiwarki, zobaczyć w jakich kontekstach się pojawia i już wiele można z tego całego kramu zrozumieć. Bardzo często można również natrafić na definicję danego wyrazu czy wyrażenia. Ta zasada dotyczy oczywiście nie tylko angielskiego, ale wszystkich języków. I wszystkich dziedzin specjalistycznych.

Ja nie jestem ekspertką z każdej możliwej dziedziny. Mogę jedynie dać wam pomysł, w którym kierunku pójść. Ale jakie są specjalistyczne media branżowe z waszej dziedziny, to już wy powinniście wiedzieć najlepiej. Polecam wam naprawdę bardziej media branżowe, niż konkretne podręczniki do nauki konkretnej formy angielskiego typu hotelarstwo, logistyka, bankowość czy inne.

Uważajcie również na to, aby nie stać się chodzącą encyklopedią, która jedynie potrafi podać definicję, ale nie potrafi się komunikować. Tak się nieraz zdarza, że ktoś potrafi napisać naprawdę dobry tekst branżowy, bardzo specjalistyczny, ale nie potrafi się z nikim porozumieć po angielsku na odpowiednim poziomie. Jeśli wy chcecie używać angielskiego w pracy lub we własnym biznesie, to musicie postawić na komunikację, a nie kształcenie się na dziennikarza branżowego.

Kursy przygotowawcze

Kursów próbujących nauczyć ludzi business English jest bardzo wiele. Ja ich całkowicie nie potępiam. Nauka języka jest złożonym procesem i warto korzystać z każdej możliwości. Ja bym na taki kurs nie poszła z kilku powodów. Po pierwsze: irytowaliby mnie ludzie, którzy nic nie robią, nic nie potrafią i przyszli na kurs tylko dlatego, że liczą na to, że ktoś ich nagle oświeci. Po drugie: nienawidzę nudy, a podręczniki do nauki języków (obojętne czy business czy cokolwiek) są z reguły obrzydliwie nudne. I wcale mnie nie dziwi, że ludzie tracą motywację do nauki. Nikt nie lubi się nudzić. Po trzecie: nie miałabym ochoty wydawać pieniędzy na coś, co jest nudne i irytujące. A po czwarte nauka języka uskuteczniana raz czy dwa razy w tygodniu nie jest nauką tylko zbijaniem bąków. I jedynie zbity bąk będzie tego efektem.

Dużo lepsze efekty daje po prostu kurs specjalistyczny, branżowy, wykładany po angielsku. Dobre efekty daje również to, że będąc uczestnikiem takiego kursu, również wy będziecie musieli przygotować swoją własną prezentację po angielsku. Jeśli ktoś się uprze, znajdzie takie kursy. Jeśli ja chciałabym zainwestować w naukę jakąś tam sumę pieniędzy, to wolałabym wydać na taki kurs i pojechać na niego nawet do obcego kraju (lub po prostu na jakieś branżowe warsztaty kilka razy) niż na typowy, ogólny kurs business English. Ja tego nigdy nie zrobię, ponieważ ja zawsze uczę się podług zasady learning by doing. Całe życie na tym bardzo dobrze wychodziłam i uważam, że to jest metoda najlepsza. I najtańsza. Nie tylko nic nie kosztuje, ale nawet niesie ze sobą zarobek. A poza tym każda firma posługuje się jakimś tam swoim wewnętrznym slangiem , który możecie poznać dopiero wtedy, kiedy już funkcjonujecie w jej strukturach.

Ale wy nie jesteście mną i nie musicie robić tak, jak robię ja. Jeśli chcecie pójść na kurs business English, to idźcie. Ale postarajcie wynieść z niego jak najwięcej dla siebie. Jeśli jest to kurs ogólny business English, to powinien to być kurs, który stawia na naukę komunikacji w biurze, komunikacji z klientem. To jest ważne. Zdarza mi się telefonować z ludźmi, którzy może i znają słownictwo branżowe, ale nie potrafią zgrabnie sklecić zdania. Tutaj się raczej podstawy angielskiego kłaniają. Jeśli kurs opiera się na komunikacji, dyskusji, przygotowywaniu prezentacji czy nawet odgrywaniu scenek, to jest w miarę dobry.

Kolejnym sposobem jest zapłacenie lektorowi za lekcje prywatne. Wychodzi teoretycznie drożej niż kurs, ale potrzebujecie mniej lekcji. Przez całą godziną lektor będzie skupiony właśnie na was. W przerwach między spotkaniami możecie uczyć się na własną rękę, a podczas spotkań omawiać z nim np. teksty na które się natknęliście i które was zainteresowały.

Co jeszcze można zrobić?

  1. Po prostu słuchajcie uważnie, co i jak mówią inni ludzie i uczcie się od nich. Jeśli usłyszycie fajne, zgrabne wyrażenie, zapiszcie je sobie i zapamiętajcie. Wbrew pozorom, od każdego można się czegoś nauczyć. A choćby i tylko o jedno wyrażenie będziecie mądrzejsi. Jedno jest lepsze niż żadne.
  2. Wybierzcie się na praktyki zawodowe najlepiej do kraju angielskojęzycznego. W innych nie-angielskojęzycznych krajach aż tyle się nie nauczycie, bo tam każdy jest takim kolesiem, jak wy, jeśli chodzi o posługiwanie się angielskim. Najlepiej zorganizujcie sobie takie praktyki sami. Nie będziecie mieli z tym problemów, jeśli jesteście choć trochę obrotni. Ewentualnie skorzystajcie z usług jakiejś firmy, która pośredniczy. Ja bym to robiła sama, choćby ze względu na koszta. Każdy pośrednik kasuje prowizję.
  3. Polecam oglądanie seriali angielskojęzycznych z waszej branży. Dziś jest tego zatrzęsienie. Nie znam każdego serialu, więc nie pytajcie mnie jaki będzie najlepszy dla was. Myślę, że wyszukiwarka wam podpowie najlepiej.
  4. Nauczcie się zwrotów, które przydają się zawsze w komunikacji biurowej. Ale pamiętajcie, że jest to tylko początek. Fajne zwroty potrzebne w różnych sytuacjach (Jak wyrazić sprzeciw, jak wyrazić swoją opinię itd.)  znajdziecie w Internecie,  jest tam przecież całe mnóstwo różnych przydatnych zwrotów. Nauczcie się ich na pamięć. Komunikacja musi przebiegać spontanicznie. Nikomu nie chce się czekać aż sklecicie jakieś zdanie. Nauczcie się też jak poprawnie te zwroty i wyrazy wymawiać. Wiecie przecież, że ortografia angielska może być tricky 🙂 Jeśli nie wiecie jak wymawiać jakiś wyraz, spytajcie o to kogoś, zanim go użyjecie. I przede wszystkim: starajcie się używać tych zwrotów jak najczęściej. Samo poznanie znaczenia wyrazu nic nie daje. Co z tego, że wiesz co znaczy, skoro boisz się go użyć, bo wydaje ci się, że w twoich ustach brzmi dziwnie? Żeby przestał dziwnie brzmieć, musisz się do niego przyzwyczaić. A żeby to się stało, musisz go używać.
  5. Niedawno znalazłam całkiem fajną stronkę do nauki angielskiego. Jest tam również dział języka biznesowego. Nauka tam polega na słuchaniu podcastów po angielsku, które są darmowe. Można również ściągnąć skrypt nagrania oraz ćwiczenia, które oczywiście bardzo ułatwiają zrozumienie tekstu osobom, które angielskiego jeszcze tak dobrze nie znają. Za skrypt i ćwiczenia trzeba jednak zapłacić. Nie chcę robić tutaj jakiejś szczególnej reklamy temu serwisowi, ale uważam, że te zapłacone jednorazowo 19 Euro za 3-miesięczne członkostwo podczas którego można się nieźle nachapać fajnych materiałów, to nie jest dużo. Trzeba tylko mieć konto w PayPal i po ściągnięciu opłaty odznaczyć w opcjach na swoim koncie PayPal, że nie będziemy opłacać członkostwa regularnie. W przeciwnym razie po trzech miesiącach serwis ściągnie nam znowu 19 euro na kolejne trzy miesiące. Ja jeszcze dostępu do materiałów nie wykupiłam, ponieważ nie mam takiej potrzeby. Ale jeśli kiedyś będę chciała je wykorzystać na jakiejś lekcji, to na pewno to zrobię. Twórcy tego serwisu pozwalają mianowicie na korzystanie lektorom z ich materiałów 🙂 A ten serwis to PodcastsInEnglish Od razu zaznaczam, że w żaden sposób nie współpracuję z jego twórcami, a podany link nawet nie jest linkiem afiliacyjnym.
  6. Używajcie krótkich zdań. Łatwiej i szybciej je zbudujecie i łatwiej będzie was zrozumieć. Jeśli rozmawiacie po angielsku z kimś, dla kogo ten język również nie jest językiem ojczystym, to tym bardziej powinniście używać krótkich zdań. Mówcie również powoli i wyraźnie. Nie ukrywajcie braków językowych niewyraźnym i szybkim mówieniem. To jeszcze bardziej utrudnia zrozumienie was.
  7. Postarajcie się, aby to, co mówicie miało jakąś konkretną strukturę, nie było chaotyczne. Łatwiej wtedy będzie was zrozumieć. Jeśli nie jest to rozmowa telefoniczna lecz meeting, to tym lepiej. Dla każdego spotkania powinna istnieć agenda, aby obie strony mogły się przygotować. Poza tym to, co mówicie możecie dodatkowo pokazać na slajdach w najważniejszych punktach. Ja zawsze uważam, że wszelkie prezentacje, o ile nie są konieczne do przedstawienia jakichś wykresów, są zbędne. To jest wyjątek. Jeśli prezentacja jest po angielsku, to lepiej, żeby były również wypisane główne punkty z najważniejszymi kwestiami, aby nikt ze słuchających się nie pogubił. Jeśli współpracujecie z jakąś firmą, to ta współpraca będzie owocna nie wtedy, kiedy wy zaprezentujecie profesjonalny poziom swojego angielskiego, ale wtedy kiedy inni was zrozumieją. Pamiętajcie, że najważniejsza jest komunikacja i współpraca, a nie prezentowanie swojego ego.
  8. Nauczcie się literować i rozumieć literowanie! Będzie wam potrzebne. Zwróćcie uwagę, że Amerykanie i Brytyjczycy literują inaczej. Lepiej nauczcie się obu wersji, ponieważ niektórzy obcokrajowcy stosują albo brytyjski, albo amerykański system, albo je mieszają.
  9. Jeśli ubiegacie się o pracę i przygotowujecie się do rozmowy kwalifikacyjnej po angielsku, to z dużym prawdopodobieństwem padnie tam to pytanie. Lepiej przygotujcie sobie już wcześniej odpowiedź po angielsku. A to pytanie to: What did you improve in your previous position? 🙂

Uff, dotrwaliście do końca. Gratuluję! 🙂 Mam nadzieję, że trochę naświetliłam wam kwestię nauki tego strasznego business English 😉 Dajcie znać jak wam idzie nauka, jakie macie doświadczenia z kursami itd. Chętnie o tym poczytam.


A kto jeszcze nie zna mojego kanału o językach obcych, tego zapraszam TUTAJ

Jeśli chcecie być informowani o nowych postach i nagraniach, to polubcie moją stronę na Facebooku  TUTAJ i upewnijcie się, że będziecie widzieć wszystkie powiadomienia. W tym celu kliknijcie w pole „lubię to” a następnie zaznaczcie tam „otrzymuj powiadomienia”. W ten sposób żaden post Wam nie umknie.