To wprawdzie blog o nauce języków, ale jeśli istnieje metoda, która pozwala na szybkie powielanie tych małych szarych komórek, jak nazywał je Poirot, to ja jestem jej ciekawa.

Wszystkie aktywności umysłowe chronią nas w jakimś stopniu przed starczą demencją. Nauka języków jest oczywiście jedną z nich, ale nie jedyną. Nie od dziś wiadomo, że ludzie, którzy pracują umysłowo do późnej starości, wcale nie stają się zdziecinniałymi staruszkami. Ja zdecydowanie nie chcę się w taką staruszkę zamienić.

Jedną z aktywności bardzo dobrze rozwijających mózg jest medytacja. W tej mowie dla TED pokazuje, że sprawia ona, że mózg, jako materia plastyczna, rzeczywiście się rozwija a ilość szarych komórek w miejscu odpowiedzialnym za uczenie się i pamięć, naprawdę się powiększa. U ludzi starszych te szare komórki zanikają. Jednak jeśli uprawiają oni medytację, to ich ilość jest taka sama jak u ludzi młodych.

 

 

Istnieją różne rodzaje medytacji i absolutnie nie trzeba się tutaj ograniczać do takich aktywności jak np. joga. W naszej kulturze od czasu do czasu pojawiają się głosy przeciwko różnym formom medytacji twierdzące, że jest ona niebezpieczna. A jednak chyba niewielu wie, że istnieje również medytacja chrześcijańska i nie jest ona gorszą formą medytacji niż jej odmiany wschodnie. Jeśli ktoś już zwiedził kilka katedr, to wie, że w środku kryje się ogródek, który służył mnichom właśnie do kontemplacji.

Poza tym bardzo ważne jest w naszym dzisiejszym rozpędzonym świecie, aby na chwilę przystanąć i odpocząć. A medytacja bardzo skutecznie regeneruje siły i pozwala uspokoić się rozdygotanym wiecznym stresem i pędem nerwom. I jeśli już nic nie pomaga na bezsenność, to właśnie do medytacji można się uciec. To chyba lepsza i bardziej naturalna metoda, niż oferowane w takiej sytuacji przez lekarzy jakieś tam pigułki antydepresyjne (niestety często przepisywane na wyrost ludziom, którzy prawdziwej depresji wcale nie mają). A poza tym medytacja pomaga w skupianiu uwagi, co jest w nauce języka bardzo przydatną umiejętnością. Wspominałam już o tym w moim nagraniu o uważnym słuchaniu. Niestety w dzisiejszych czasach chyba większość z nas gdzieś po drodze pogubiła zdolność skupiania uwagi, co widać nawet w rozmowie. Osoby takie mają skłonność do przeskakiwania z tematu na temat, w ogóle do porządku nawet nie zacząwszy poprzedniego (nie mówiąc nawet o zakończeniu go). A zamiast słuchać tego, co do powiedzenia ma rozmówca, już zastanawiają się nad tym, co powiedzą sami.

Ja dla siebie wybrałam ćwiczenia Qi Gong. Joga jakoś mi nie podchodzi i mimo wielu prób nigdy nie udało mi się do niej przekonać. Staram się jedynie regularnie wieczorem wykonywać kilka ćwiczeń na lepsze trawienie. Ostatnio zachwyciły mnie również mandale i wkrótce na pewno wezmę się za malowanie własnej :) Dodatkowo rozwijają one kreatywność, czego mi brakuje odkąd skończyłam prowadzić zajęcia taneczne i sportowe. Choć trochę pod tym względem mogę się wyżyć na blogu :) Medytację odkryłam dla siebie lata temu, kiedy walczyłam z bólami głowy. Bólów głowy już nie miewam ze względu na zmianę diety, ale chętnie czasami medytuję. Najlepiej rano. Mieszkam w dość zielonej okolicy i kiedy otwieram okno, słyszę dźwięki, których nawet dżungla by się nie powstydziła. Najpiękniej śpiewają oczywiście kosy, ale inne ptaki jak sikorki czy czyżyki dodają swoje trzy grosze. W dali wydzierają się przelatujące stada gęsi, a pod samym oknem kruki, sroki i sójki. Są też raniuszki, zięby, wróbelki i słowiki. I gruchające grzywacze. I Tak, jest głośno. Ale cudownie. Uwielbiam te dźwięki, ten koncert, który można usłyszeć tylko wczesnym rankiem. Najlepiej mi się przy nim medytuje. Ptaszki koncertują też oczywiście wieczorem, ale wydaje mi się, że nie tak intensywnie. No i to powietrze poranne jest najcudowniejsze. Nie stosuję żadnej skomplikowanej medytacji, po prostu ćwiczenie oddechowe.

Medytacja to właściwie każda czynność, w której można się zatracić, czyli stracić kompletnie kontakt ze światem :) Być tu i teraz. To jest właśnie mindfullness. Czy jest to pisanie notki na blog, czy rozwiazywanie krzyżówki, nauka języka, a nawet prasowanie. Tak, nawet mycie naczyn może byc medytacją. Ale w taki sposób u mnie medytuje już tylko zmywarka :)

Bardzo fajny artykuł na temat medytacji napisała Agnieszka Maciąg, więc polecam Wam go TUTAJ.

 

A jak wy ćwiczycie wasze szare komórki? Jaką metodę medytacji stosujecie?

 

 

[spacer style=”1″]

A jeśli jeszcze nie znasz mojego kanału o językach obcych, tego zapraszam TUTAJ

Jeśli chcesz być informowana o nowych postach i nagraniach, to polub moją stronę na Facebooku  TUTAJ i upewnij się, że będziesz widzieć wszystkie powiadomienia. W tym celu kliknij w pole „lubię to” a następnie zaznacz tam „otrzymuj powiadomienia”. W ten sposób żaden post Ci nie umknie. Zachęcam Cię też do zapisania się na newsletter poniżej.

 [spacer style=”1″]

Jeśli podobał ci się ten artykuł, to może zainteresują cię podobne:

5 błędów popełnianych przez osoby uczące się języka obcego
Jak skutecznie uczyć się słownictwa w języku obcym
Jak uczyć się gramatyki języka obcego?
Jak uczyć się prawidłowej wymowy w języku obcym
5 fajnych i darmowych stron pomagających w nauce języka obcego
5 powodów dlaczego warto pisać dziennik w języku obcym
O czym marzyłam będąc małą dziewczynką
Rozwiązywałam ćwiczenia z gramatyki, jak inni rozwiązują krzyżówki – rozmowa z Anną Mularczyk-Meyer
W nauce języków obcych sprawdza się odwaga – rozmowa z Matyldą Kozakiewicz

 

 

 

Strona korzysta z plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij