Uczenie się czegoś na pamięć to przecież przeżytek. Tak robiły nasze babcie, tak kazali nauczyciele trzaskający po łapach grubą linijką. Przecież to staromodna głupota i strata czasu. Uczeń gotów się dziś na nauczyciela obrazić za zadanie nauczenia się czegoś na pamięć. Teraz przecież wszyscy samodzielnie myślą, dyskutują, ponoć bardziej inteligentni są.

Do napisania tego posta zainspirowała mnie Padma z Miasta Książek, mojego ulubionego bloga, którym się zaczytuję. Jako filologowi, wykładowcy literatury angielskiej i miłośniczce poezji uczenie się całych fragmentów tekstów na pamięć nie jest jej obce.

Kiedy chciałam coś na temat nauki na pamięć wyguglować, natrafiłam na pytania typu „Pani kazała nam się nauczyć na pamięć jakiegoś trenu Kochanowskiego. Który jest najłatwiejszy/najkrótszy?” Czyli zero pomyślunku, zero zainteresowania, szukanie drogi na skróty, no odczepnego. A przecież nauka tekstów na pamięć jest ważna dla rozwoju inteligencji u dzieci i utrzymywania mózgu w dobrej kondycji u ludzi starszych.

Jak część z was już wie, w podstawówce miałam język rosyjski. Przez cztery lata! Nie pamiętam  z niego nic, oprócz jednego wiersza, którego… musiałam nauczyć się na pamięć. Znam każdy wyraz w tym wierszu, wiem co oznacza. Gdybym tych wierszy znała więcej mogłabym już co nieco powiedzieć po rosyjsku, sklecić coś sama ze znanych wyrazów, stosując gramatykę, która by się tam pojawiała. Ale niestety w ciągu czterech lat nauczycielka kazała nam tylko raz nauczyć się wiersza na pamięć. Fajne to było doświadczenie, ale możecie sobie wyobrazić niezadowolenie klasy.
A właśnie uczenie się na pamięć jest w procesie nauki języka bardzo pomocne. Całe wyrażenia, całe zdania a nawet całe wypowiedzi mogą zostać w naszej głowie na zawsze. I zawsze będą pod ręką, kiedy będziemy ich potrzebować. To zawsze działa.

Nie twierdzę, że należy zawsze uczyć się wierszy. Ale można. Można uczyć się np. fragmentów ważnych dzieł literackich z danego kraju. To was odróżnia również od native speakerów. Oni się tego w szkole kiedyś uczyli, mają to za sobą. A wy nie. Więc pójdzie w ich ślady.

Pamiętam, że kiedy zaczęłam studiować hiszpański, miałam taki swój ulubiony film. Amerykańską komedię. Ale oglądałam ją zawsze po hiszpańsku. Prawie każdego dnia do kolacji oglądałam sobie fragment. Kurczę, jak dziś o tym pomyślę, to aż nie wierzę 🙂 Że mnie to wtedy nie nudziło! Ale efekty przyniosło. Na zajęciach z hiszpańskiego nieraz mogłam się pochwalić znajomością różnych związków frazeologicznych, które znałam z tego filmu. A których nikt inny nie znał. Dialogi miałam w całości wryte w pamięć, korzystałam z tego zasobu, kiedy tylko miałam taką potrzebę. Nie pytajcie mnie jaki to był film, bo nie powiem. Znajdźcie sobie własny 🙂

Bardzo łatwo jest również nauczyć się na pamięć piosenek. Nie trzeba nawet przykładać do tego takiej wagi, słuchając często tej samej piosenki automatycznie uczymy się tekstu i śpiewamy z wykonawcą. No kto tak nie robi? Nie wierzę, że znajdzie się ktoś taki. W piosenkach też często pojawiają się szykowne zwroty, które gotowe do użytku możemy później wyciągnąć z otchłani pamięci.

Metodę uczenia się na pamięć stosował niemiecki archeolog Heinrich Schliemann (1822-1890) a po nim również polski dziennikarz Zygmunt Broniarek (1925-2012), który nauczył się na pamięć prawie całego samouczka do języka niemieckiego. Po miesiącu rzucił go w kąt, ale kiedy dużo lat później zaczął się uczyć niemieckiego sumiennie, okazało się, że wiele wyuczonych wtedy zdań nadal pamięta, co bardzo mu dalszą naukę ułatwiło. Jak powiedział Broniarek: „Uczenie się na pamięć gimnastykuje umysł i wprowadza doń pewne kotwice, których się nie zapomina nigdy”.

A jak łatwo uczyć się tekstu na pamięć? Po pierwsze, warto mówić go sobie głośno, albo wręcz nagrać swój głos recytując fragment tekstu. Wtedy ławo spostrzec, które miejsca jeszcze szwankują. Pomaga również zapisywanie tekstu. Ręcznie, nie na klawiaturze.

Najłatwiej chyba jest podzielić sobie ten tekst na mniejsze fragmenty, uczyć się ich po kolei. Najpierw uczymy się jednej linijki, kiedy ją już umiemy, dodajemy do niej następną i następną. W taki sposób wyuczony fragment powiększa się coraz bardziej.

Więc teraz niech każdy bierze jakiś wiekopomny tekst z docelowego języka i uczy się na pamięć. Do końca roku macie czas 🙂 Do Sylwestra. Zgłaszać się tu do wyzwania w komentarzach podając wybrany tekst. Później proszę o opis wrażeń z tym związanych 🙂

Ja chyba nauczę się bajki La Fontaine’a „Kruk i lis” po francusku. Wiem, że francuskie dzieci uczą się wielu z tych bajek w szkole na pamięć. A przynajmniej kiedyś tak było 😉

Zabieram się zaraz za nagrywanie dla Was kolejnego filmiku, tym razem o nauce gramatyki! 🙂 Więc zaglądajcie na blog, post pojawi się w ciągu kilku następnych dni.


A kto jeszcze nie zna mojego kanału o językach obcych, tego zapraszam TUTAJ

Jeśli chcecie być informowani o nowych postach i nagraniach, to polubcie moją stronę na Facebooku  TUTAJ i upewnijcie się, że będziecie widzieć wszystkie powiadomienia. W tym celu kliknijcie w pole „lubię to” a następnie zaznaczcie tam „otrzymuj powiadomienia”. W ten sposób żaden post Wam nie umknie.