Oto historia Marzeny, mojej czytelniczki. Od dawna byłam pod wrażeniem tego, jak sobie radzi z nauką kilku języków jednocześnie wychowując synka. Być może Was również zainspiruje. Marzena to również kolejna osoba, która twierdzi, że niechętnie się odzywała będąc dzieckiem. Spostrzegam tę zależność coraz częściej.  Tak jakbyśmy chciały to sobie odbić w późniejszym czasie i to od razu w kilku językach jednocześnie :)

 

[spacer style=”1″]

 

Cześć! Jestem Marzena, mam 32 lata, od dwóch lat szczęśliwa mężatka, a obecnie pełnoetatowa mama 15-miesięcznego Aleksandra. Pasjonatka 5 języków obcych:francuskiego, włoskiego, hiszpańskiego, angielskiego i portugalskiego brazylijskiego.

 

Na początek moje językowe historie…

Język polski

Tak!Uważam, że odegrał ogromną rolę w mojej nauce języków, a w późniejszym życiu pomógł w pracy tłumacza. Od dzieciństwa lubiłam literki, zawsze czytałam dużo książek, więc nie miałam problemów z ortografią (także później w j.obcych). Lubiłam recytować wiersze, pisać wypracowania, miałam jedynie kłopot z „odzywaniem się”-jako nieśmiałe i nieco zalęknione dziecko zawsze wolałam stać z tyłu i nie zwracać na siebie uwagi. Kolejne szkolne lata nie powodowały zmian w mojej osobowości, jednak poczucie ‘bycia dobrą’ w dziedzinie języków podbudowywało moje poczucie wartości. 

Język niemiecki

To pierwszy język obcy, którego się uczyłam. Zaczęłam w V klasie szkoły podstawowej, zakończyłam w klasie maturalnej. I choć do dziś nic z niego w głowie nie zostało, byłoby błędem nie wspomnieć o nim. Język szybko wchodził mi do głowy, bez problemu zapamiętywałam nowe słówka, gramatyka też nie sprawiała problemów. Niestety wraz z pojawieniem się w moim życiu w I klasie LO języka francuskiego, dla którego straciłam kompletnie głowę, język niemiecki przestał mnie interesować tak, jak było to do tej pory. Cóż, miłość nie wybiera…

Język francuski

Ach…zakochanie, oczarowanie, które trwa i trwać będzie!Kultura francuska, język przede wszystkim, jego melodia tak mnie przyciągały, że decyzja o wyborze studiów była oczywista-romanistyka! Ta miłość rozpoczęła się, gdy miałam 16 lat, a ja w uczuciach jestem stała ;) 

Język hiszpański 

Lektorat na studiach. 3-letni. Kolejny język romański, który poznałam. Dzięki niemu mogłam startować do hiszpańskojęzycznej firmy, biorąc udział w rozmowie kwalifikacyjnej w tym języku.

Język angielski  

Regularna moja nauka tegoż miała miejsce na 6-miesięcznym kursie finansowanym przez UE. Podczas kursu jak szalona korzystałam z zasobów biblioteki, a ponieważ miałam już wtedy dostęp do własnego komputera z internetem stosowałam zmasowany atak na angielski. Słuchałam piosenek śledząc i śpiewając ich teksty, oglądałam filmy, seriale, bajki, programy podróżnicze. Czytałam anglojęzyczne czasopisma, rozmawiałam na czatach po angielsku, pisałam na forach, zarejestrowałam się na stronach, gdzie można było poznać przyjaciół do pisania maili… Efekty były  niesamowite, nauka szła ekspresowo, zwłaszcza, że nie ograniczałam się do książki przerabianej na zajęciach, ale pożyczyłam od kuzyna Easy English i codziennie kilka godzin nad nim spędzałam.

Język włoski

Moja „dziecięca” miłość:) Dziecięca, gdyż w dniu rozpoczęcia kursu (znów Unia!) języka włoskiego urodziłam mojego pierwszego Dzidziusia. Mąż śmiał się, gdy do szpitalnej torby pakowałam fiszki z włoskiego, ale serio – myślałam, że będę mieć mnóstwo czasu, a nawet będę się nudzić ;)

Język portugalski brazylijski 

Fascynują mnie języki romańskie, pojawił się więc i portugalski. Zaczynałam od Duolingo i oglądania Peppy Pig z synkiem. Widzielibyście, z jaką radością oglądał i słuchał tych bajek!

 

A teraz konkrety! Czyli nauka języków pełnoetatowej mamy

Od ponad roku wychowuję dziecko. Gdzieś w okolicy 30-tych urodzin przypomniałam sobie, że zawsze marzyłam, aby móc rozmawiać w pięciu językach obcych. Tyle że wówczas to marzenie wydawało się tak niemożliwe do spełnienia, że je porzuciłam. Po urodzeniu dziecka zdałam sobie sprawę, że jeżeli teraz tego nie zrobię, to nie zrealizuję tego nigdy. Trafiłam wtedy też na kanał YT Sandry. Po zmianie nastawienia wzięłam się ostro do roboty. Kto z Was ma małe dziecko ten wie, że jest to zajęcie nie na pełny etat, ale całodobowe! Chciałam więc ZNALEŹĆ CZAS na naukę języka i tak organizować sobie dzień, by pogodzić opiekę nad niemowlakiem z nauką. Okazało się, że mogę włączyć płytę CD z dialogami, podczas gdy w drugim pokoju jem śniadanie z dzieckiem. Podobnie robiłam przy prasowaniu, gotowaniu i zabawie. Gdy niemowlak drzemał w środku dnia ekspresem siadałam do dodatkowych książek, które sobie kupiłam (kocham promocje!), bo urozmaicały mi naukę. Zaczęłam oglądać filmy i seriale, by mieć kontakt z prawdziwym językiem. Kołysanki śpiewałam po włosku. Czytałam książki i gazety, słuchałam muzyki, pisałam listy… Kiedy? Drzemki nie trwają w nieskończoność! Ale od czego jest noc i czas przed zaśnięciem-przecież można zrobić jeszcze jeden teścik gramatyczny ;) Tak robiłam i robię do dziś.
Jak znajduję na to czas opiekując się równocześnie dzieckiem i wykonując codzienne obowiązki pani domu?

Słuchanie: muzyka i dialogi lecą w tle, co ileś godzin w ciągu dnia. Synek lubi tańczyć i próbuje sobie śpiewać ze mną po włosku :)
Czytanie: książkę obcojęzyczną czytam bezpośrednio przed snem. Czasopisma online na komputerze w czasie drzemki popołudniowej bądź nocnej. Czasem biorę swój aktualny ‘podręcznik’, a synkowi daję jego. Czego się przez to Skarb uczy? Oprócz oswajania się z językiem, który słyszy z ust mamusi, uczy się lubić książki od dzieciństwa i uczy się lubić uczyć ;) 
Pisanie: na dłuższe wypowiedzi pisemne mam czas tylko, gdy Mały zasypia na noc. Muszę wtedy więcej sprawdzać poprawność zdań lub ich elementów metodą prawdopodobieństwa wyszukiwarki Google, o której mówiła Sandra. Na odpisywanie na maile zagranicznym znajomym zwykle jest czas w czasie snu Bambina. Pisanie listów, choć jednorazowa praca, bo raz na 1-2 miesiące także w czasie jego snu. 
Mówienie: krótkie wypowiedzi na dowolne tematy podczas gotowania obiadu lub prasowania, gdy Mały zajęty jest chodzeniem z pokoju do pokoju i wywalaniem zawartości szuflad. Maskotki też mówią w obcym języku: Miś pochodzi z Włoch i opowiada synkowi piskliwym głosikiem, co dziś porabiał ;)

 

Rzeczy, które mnie motywują 

Moje mieszkanie pomaga mi w podtrzymaniu motywacji do uczenia się języków. W kuchni na liście celów na 2015 r. wśród których jest zapis „codziennie dbać o znajomość języków obcych” są i rady, jak pokonywać kryzysy w celach długofalowych.

W przedpokoju na ścianie wiszą 3 kolorowe mapy: Francji, Włoch i Hiszpanii. Na półce stoją książki do języków obcych, które w trakcie swojego życia chciałabym poznać jak najlepiej.

 

Literki….

Pewnie się zastanawiacie, ile ja właściwie języków znam i dlaczego w ogóle pojawiłam się na blogu Sandry. Z wykształcenia jestem nauczycielem języka francuskiego (literka C). Włoski: obecnie literka B z planami uzyskania w przeciągu 2-3 kolejnych lat literki C. Angielski: nie chce wyjść inaczej niż B. Hiszpański: pasywne B. Czytam, słucham, rozumiem, ale gdy mówię, moje usta wydają włoskie słowa. Portugalski: A, odłożone na później z powodu planów na certyfikat z włoskiego.

 

Nie jestem poliglotką. Jestem wymagająca co do swoich językowych umiejętności, a o każdym języku, dopóki nie potwierdzi tego odpowiedni papier, nie powiem, że go „znam”. Może na łożu śmierci będę mogła nazwać siebie poliglotką. Jestem pasjonatką języków obcych. Dzięki nim łapię oddech, relaksuję się i myślę o swojej zawodowej przyszłości. Odzwyczaiłam się od oglądania TV.

Pozbyłam się wymówek. Jedyną wymówką do nie poświęcenia choć pięciu minut dziennie na jakąkolwiek aktywność językową (i takie dni się zdarzają) jest choroba moich Chłopaków lub moja. Nie zmuszam się do podręcznika, jeśli potrzebuję odmiany, urozmaicenia.

Odnalazłam przyjemność w nauce języków. Wzięłam sobie do serca powiedzenie „Kto chce, szuka sposobu, kto nie chce – powodu”. Wplotłam języki obce w mój tryb życia.

Na sam koniec: języki obce to mimo wszystko tylko moje HOBBY. Prawdziwą i dającą mi ogromne szczęście PASJĄ jest moja RODZINA :)

 

[spacer style=”1″]

 

To znowu ja, Sandra :) Mam nadzieję, że historia Marzeny Wam się podobała.  Jeśli macie jakieś pytania, to strzelajcie. Marzena chętnie odpowie :)  A jeśli nie czytaliście jeszcze historii Anity, klikajcie TUTAJ.

 

 

Podobne artykuły

Strona korzysta z plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij