W ten chłodny czerwcowy wieczór zapraszam Was na wywiad z Kasią. Dziewczyną, która mieszka, pracuje i bloguje w Hongkongu. Jeśli jeszcze nie znacie jej blogu Hong Kong Dreaming a interesujecie się kulturą tego regionu, to musicie tam koniecznie wpaść.

 

Zawsze na początku pytam o znajomość języków. Mogłabyś krótko opisać jak wyglądała przygoda z językami w Twoim życiu? Ile ich znasz i na jakim poziomie?

Przygodę z nauką języków rozpoczęłam dosyć wcześnie, bo tak naprawdę już jako 4- latka byłam zachęcana przez tatę do rozmów po angielsku, dostałam również pierwsze obrazkowe książki do nauki tego języka. Pamiętam, że w domu czasem mieliśmy zagranicznych gości i ja zawsze miałam chęć z nimi porozmawiać, pomimo tego, że jako dziecko byłam wybitnie nieśmiała.

Odkąd pamiętam oglądałam również amerykańskie programy telewizyjne w oryginale i prawdopodobnie to wpłynęło na mnie najbardziej. Do tego stopnia, że w tej chwili przyznam, że są momenty kiedy znacznie bardziej preferuję porozumiewać się po angielsku niż po polsku.

W gimnazjum rozpoczęłam naukę drugiego języka – hiszpańskiego. Następnie w ostatniej klasie liceum zafascynował mnie język chiński i tym oto sposobem w tej chwili jestem się pewnie w stanie dogadać z się z ponad połową światowej populacji :)

 

Mieszkasz w Hongkongu więc pewnie na co dzień stykasz się z językiem chińskim. W Twojej pracy pewnie wszyscy posługują się angielskim, w końcu jest on językiem urzędowym w Hongkongu. Ale czy masz również okazję posługiwać się chińskim? Jak oceniłabyś Twoją znajomość tego języka?

 

Na początek muszę wyjaśnić bardzo istotny punkty dotyczący języka chińskiego. Chiny to ogromne państwo, powierzchniowo porównywalne do Europy. W Chinach istnieje, zatem niezliczona ilość dialektów. Niektóre są od siebie na tyle odległe, że ludzie posługujący się dwoma różnymi dialektami nie są w stanie porozumieć się ze sobą. Już od czasów Cesarstwa Chińskiego wykrystalizowała się pewna forma chińskiego, którą posługiwali się między sobą urzędnicy państwowi z odległych regionów. Rewolucja kulturowa w Chinach przyniosła dalszą instytucjonalizację i uczyniła język mandaryński w wersji pekińskiej oficjalnym językiem Chińskiej Republiki Ludowej. Tym językiem posługują się ludzie w szkołach, instytucjach państwowych, środkach masowego przekazu i innych oficjalnych kanałach komunikacji.

Hongkong to bardzo specyficzne miasto, gdyż pomimo tego, że formalnie należy do Chin, kulturowo, ze względu na położenie i historię kolonialną jest bardzo odmienny. Jak do tej pory autonomiczny rząd Hongkongu nie zdecydował się na wprowadzenie języka mandaryńskiego jako oficjalnego języka. Na co dzień w Hongkongu ludzie posługują się południowo – chińskim dialektem zwanym językiem kantońskim (nazwa pochodząca od nazwy regionu w południowych Chinach – Kanton). Kantoński i mandaryński w dużej mierze różnią się od siebie. Przede wszystkim, przeciętna osoba posługująca się mandaryńskim jako językiem ojczystym nie zrozumie osoby mówiącej po kantońsku. Jeśli ktoś jest zainteresowany bliżej tym tematem, szczerzej o różnicach między tymi językami można również przeczytać u mnie na blogu.

 

blog językowy

 

Oczywiście, od czasu kiedy Hongkong został oficjalnie przekazany z rąk brytyjskich Chinom, kontakty się zintensyfikowały i język mandaryński staje się coraz bardziej popularny, zwłaszcza w biznesie.

Ja posługuje się właśnie oficjalną wersją chińskiego – językiem mandaryńskim i pomimo tego, że na co dzień ciągle słyszę kantoński, mandaryński bardzo mi się przydaje m.in. właśnie w pracy. Po pierwsze, czasem myślę, że zawdzięczam swoją obecną pracę umiejętności posługiwania się tym językiem, gdyż moją trzecią rozmowę o pracę z obecnym pracodawcą odbyłam właśnie po części w tym języku. Dodatkowo, mam wielu kolegów z Chin kontynentalnych i często na co dzień porozumiewamy się i żartujemy właśnie w tym języku.

Oczywiście, w pełni swobodnie porozumiewam się w języku angielskim, który, jak słusznie oceniłaś, przeważa w biurach w Hongkongu, a swój chiński traktuję jako język dodatkowy: coś, co łączy mnie z innymi Chińczykami w pracy. Przyznam szczerze, że od czasu rozpoczęcia pracy, nie miałam okazji systematycznie studiować chińskiego i cały czas czuję, że muszę do tego powrócić jak najszybciej. Udało mi się jednak złapać podstawy kantońskiego i efekty możecie zobaczyć np. tutaj.

 

Oprócz tego, że obecnie pracujesz w Hongkongu, skończyłaś tam również studia. Jaki skończyłaś kierunek i jak wyglądały studia w tym mieście? Czym różnią się od polskich? Co byś poradziła komuś, kto chciałby wybrać się na studia do tak egzotycznego kraju?

W Hongkongu ukończyłam program studiów magisterskich “Global Communication” ze specjalizacja z “Digital Communication”.

System edukacyjny w Hongkongu powiela wzorce z systemów anglosaskich. Mój program, podobnie jak wiele programów studiów magisterskich tutaj oparty jest na programach o tym samym profilu w Stanach.  W praktyce oznacza to bardzo wyraźne i jasno określone zasady studiowania i oceniania. Studenci są poinformowani na temat oczekiwań jakie są przede nimi stawiane i w jaki sposób mogą osiągnąć konkretne rezultaty. Każdy przedmiot ma od początku do końca zaplanowany kalendarz także łatwo przewidzieć jak potoczą się zajęcia w konkretnym terminie. Na ocenę procentowo składają się praca w grupach, egzamin, praca półroczna oraz praca semestralna. Student może tym samym łatwo oszacować jak duży wysiłek włożyć w dane zadanie by osiągnąć konkretną ocenę. Również większy nacisk kładzie się na pracę w grupach niż na indywidualne zadania.

Oprócz strukturalnych różnic w podejściu do nauczania, codzienna praktyka studiowania bardzo różni się pod względem kulturowym. Przede wszystkim, studenci z Azji (zwłaszcza na lepszych uniwersytetach) traktują edukację jako absolutny priorytet w ich życiu, zatem nie szczędzą czasu i energii na naukę. Konkurencja i presja jest dużo silniejsza niż w Europie i czuć, że każdy walczy o ocenę. Biblioteki są zawsze pełne, a życie towarzyskie po zajęciach raczej ograniczone. Z drugiej strony, na zajęciach studenci są mniej chętni do wypowiedzi. Bardziej słuchają i sporządzają skrupulatne notatki niż uczestniczą w dyskusjach.

Myślę, że studia w kraju takim jak Hongkong czy również Singapur to naprawdę doskonały pomysł, gdyż można łatwo połączyć kulturową przygodę z konkretnym zestawem umiejętności, jaki się zdobywa po zakończeniu studiów. Lokalizacje te słynną bowiem z bardzo wysokiego poziomu edukacji. Osoba, która się zdecyduje na studia za granicą na pewno musi porzucić pewne przyzwyczajenia kulturowe na rzecz innych – być przygotowanym na zmianę nawyków jedzeniowych, na styczność z różnymi akcentami, na to, że często może być popchnięta do wyjścia poza swoją prywatną strefę komfortu, ale to właśnie jest chyba najfajniejszy element ;)

 

A jak wygląda taki typowy dzień pracy Hong Hong style? :) Czy praca w Hongkongu różni się od pracy w Europie? Ile godzin dziennie pracujesz i jak to wygląda z nadgodzinami? :) Wiem, że w krajach azjatyckich często jest wyznawana zasada: kto zostanie dłużej po godzinach, ten wygrywa :)

Myślę, że różnice w kulturze i organizacji pracy można rozpatrywać na dwóch poziomach: różnic, które są widoczne gołym okiem i różnic, które można wykryć dopiero po dłuższej obserwacji i kilku latach pracy tutaj. Ja krótko opowiem o tych pierwszych.

Przede wszystkim, jak słusznie zauważyłaś na ogół w Hongkongu pracuje się długo. Normalny dzień pracy na pewno przekracza standardowe 8 godzin. Wiele ludzi zostaje w biurach do godziny 10, a czasem 12 w nocy. Trend ten ma nawet swoją kolokwialną nazwę w języku angielskim, która jest w Hongkongu powszechnie w użyciu – “OT-ing” . Skrót “OT” pochodzi od “Over time”, czyli właśnie zostawaniu w biurze poza godzinami pracy. Mnie też już zdarzyło się pracować ciągłe 32 godziny i przyznaję, że takie doświadczenie należy raczej do mniej przyjemnych. Już dawno porzuciłam oczekiwanie, że wyjdę z pracy o godzinie 6 wieczorem, gdyż wiem, że jest to raczej nierealne w większości przypadków.

 

blog językowy

 

Z drugiej strony, istnieje pewna niepisana zasada dotycząca czasu dojazdu do biura i zwykle pracownicy docierają do biur pomiędzy godziną 9 – 9:30. W przeciwieństwie do Europy, gdzie ludzie raczej pojawiają się w pracy punkt 9 bądź przed.

Kolejny istotny element w biurowym życiu każdego Hongkończyka to lunch, który jest tutaj niemalże “świętością”. Między godziną 12 – 2 po południu wszyscy wychodzą z biur by spożyć lunch w pobliskich restauracjach i na ogół poza budynkiem. Ten zwyczaj w miarę mi się podoba, gdyż codziennie próbujemy innego jedzenia. Dodatkowo wzmaga to koleżeństwie stosunki i ułatwia poznanie współpracowników od strony prywatnej, co jest akurat bardzo fajne.

 

 

Oj, nie brzmi to zbyt dobrze :)  A ten zwyczaj z lunchem doskonale mogłam zaobserwować również w koreańskiej firmie. Czy mogłabyś opisać w jaki konkretnie sposób uczysz się języka mandaryńskiego?

 

Nauka języka mandaryńskiego różni się nieco od nauki języków zachodnich. Powiedziałabym jednak, wbrew powszechnie panującej opinii, że mandaryński niekoniecznie jest trudniejszy do nauczenia niż inne języki. Na poziomie podstawowym i średnim gramatyka tego języka naprawdę nie jest skomplikowana i struktury zdaniowe nie przysparzają większych problemów. Trzeba jednak nastawić się na to, ze wymowa jest wyraźnie inna od języków zachodnich i oczywiście system pisowni jest odległy o lata świetle od łacińskiego alfabetu.

Wiele osób jest zdania, ze w nauce języka mandaryńskiego pomaga wykształcenie muzyczne, ponieważ osoby muzykalne są w stanie rozpoznawać dźwięki na różnych częstotliwościach. Jako że język ten jest językiem tonalnym, może się to przydać. Tak się składa, że ja skończyłam szkołę muzyczna, choć rozpoczynając naukę języka mandaryńskiego zupełnie nie słyszałam o tym, że istnieje taki związek.

Następnie, dopiero kiedy poznałam dobrze akcenty, rozpoczęłam naukę słownictwa. Początki były dla mnie bardzo bolesne, ponieważ wydawało mi się, że większość słów jest do siebie podobnych i nie sposób było zapamiętać ich znaczenia. Jednak jest to tylko początkowe wrażenie. Z biegiem czasu zaczęłam rozpoznawać pismo chińskie i akcenty i wtedy tak naprawdę nauka idzie zupełnie „z górki”, ponieważ wszystko nagle nabiera sensu.

Język chiński jest bardzo intuicyjny. Większość znaków chińskich historycznie było graficzną reprezentacją jednego słowa. Co prawda system znaków mocno ewoluował od czasów Antycznych Chin, zwłaszcza po uproszczeniu znaków podczas Rewolucji Kulturowej, ale nadal można się doszukać znaków, które są „rysunkami” desygnatu. Tak jak np. w przykładzie poniżej można zaobserwować jak ewoluował znak „koń” i można również zauważyć pewne podobieństwo do rysunku konia.

 

Tradycyjny chiński Uproszczony chiński Wymowa Znaczenie
Ma3 Koń

 

Osobiście do tej pory nie potrafię odręcznie pisać znaków chińskich, ale potrafię czytać i korzystać ze specjalnego programu, który używa fonetycznych reprezentacji znaków i ułatwia pisanie smsów czy pisanie na komputerze. W związku z tym na chwilę obecną zupełnie już porzuciłam naukę pisania i skupiam się na nauce czytania i rozpoznawaniu większej ilości znaków.

 

 

Wspominałaś jeszcze, że znasz język hiszpański. Czy nadal się go uczysz lub używasz go regularnie?

 

Podobnie, jak w przypadku języka angielskiego regularną naukę hiszpańskiego porzuciłam w momencie, kiedy czułam, że nie mam większych barier w płynnym porozumiewaniu się w tym języku. Zdawałoby się, że mieszkając w Hongkongu nie mam zbyt wielu okazji do porozmawiania sobie po hiszpańsku, ale to nie do końca prawda. Mam tutaj paru hiszpańskojęzycznych znajomych i bardzo lubię mówić w tym języku. Co prawda lata nie używania sprawiły, że zapominam czasem pewne specyficzne słowa, ale właśnie Ci znajomi od razu mi przypominają albo uczą nowych słów.

Uwielbiam sytuacje, kiedy nadarza mi się okazja do porozmawiania po hiszpańsku w Hongkongu, ponieważ jest to zazwyczaj niespodzianka dla obu stron. Wiele Hiszpanów bądź Latynosów nie spodziewa się, że wpadnie na Polkę mówiącą w ich ojczystym języku w sercu Azji :)

 

Dziękuję Ci za ciekawy wywiad! Być może zachęciłaś któregoś z moich czytelników do pójścia w Twoje ślady :)

Bardzo serdecznie dziękuję Ci za zaproszenie do wywiadu. Języki obce i odległe kultury to moja pasja, dlatego tym bardziej czuję, że mamy dużo wspólnego.

 

 

 

 

 

Podobne artykuły:

5 błędów popełnianych przez osoby uczące się języka obcego
Jak skutecznie uczyć się słownictwa w języku obcym
Jak uczyć się gramatyki języka obcego?
Jak uczyć się prawidłowej wymowy w języku obcym
5 fajnych i darmowych stron pomagających w nauce języka obcego
5 powodów dlaczego warto pisać dziennik w języku obcym
O czym marzyłam będąc małą dziewczynką
Rozwiązywałam ćwiczenia z gramatyki, jak inni rozwiązują krzyżówki – rozmowa z Anną Mularczyk-Meyer
W nauce języków obcych sprawdza się odwaga – rozmowa z Matyldą Kozakiewicz

Strona korzysta z plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij