Czy słyszałyście o Agacie z Latającej Szkoły dla Kobiet? Wypatrzyłam ją w internecie i znalazłam kolejną pasjonatkę języków. Agata opowiada o angielskich mantrach, niemieckich komiksach i mieszance romańskiej. Poczytajcie…

[spacer style=”1″]

Agato, jakie znasz języki obce, na jakim poziomie i jak to się stało, że stanęły one na Twojej drodze?

 

Znam angielski – biegle. Rodzice posłali mnie na prywatne lekcje już w wieku 7 lat. Jednak dla mnie była to straszna nuda, wolałam fikać koziołki i ćwiczyć szpagaty – mój nauczyciel miał bardzo miękki dywan w salonie… Moja ciocia słuchała wtedy mantr, jedna z nich była powtarzanym w kółko zdaniem “I surrender to Love”. Pamiętam, że przyszłam do mojego nauczyciela i spytałam go co to oznacza. I pamiętam do dziś zdziwienie na jego twarzy!

Potem chodziłam do klasy z wykładowym angielskim w liceum i uczyłam się sporo dzięki słuchaniu muzyki i chęci dowiedzenia się o czym śpiewa Jim Morrison. Ważne jest to, że nauka angielskiego przychodziła mi łatwo, bo był to mój drugi język obcy. Jako dziecko mieszkałam przez 2 lata w Niemczech i zostałam zmuszona przez sytuację, żeby bardzo szybko nauczyć się niemieckiego, bo zostałam posłana do niemieckiej szkoły i musiałam sobie jakoś radzić. Niemiecki znam do dziś biegle, kiedyś mówiłam nawet zupełnie bez akcentu, teraz mam wrażenie, że trochę słychać, że nie jestem Niemką. Francuskiego uczyłam się w liceum, bo miałam fazę zachwytu kulturą francuską. Znam go w stopniu słabym, ale dogadam się na ulicy. Włoskiego uczyłam się przez chwilę, na wakacyjnym kursie w związku z wyjazdem na ERASMUSA na Akademię Sztuk Pięknych we Florencji. I podczas pobytu we Florencji radziłam sobie językowo, chodziłam na zajęcia, miałam znajomych Włochów. No i tak jak wspominałam, potrafię posługiwać się własnej roboty dialektem śródziemnomorskim skleconym z kilkuset słów w języku hiszpańskim, jakie znam i mieszanki włoskiego z francuskim – do porozumiewania się z Portugalczykami i Hiszpanami. Działa, jeżeli tylko tematyka rozmowy nie dotyczy tajemnic wszechświata, tylko na przykład kwestii gdzie podają dobre owoce morza w danej okolicy.

Rozwijając swoją firmę musiałaś znać angielski bardzo dobrze. W przeciwnym razie właściwie nie mogłabyś przygotować warsztatów, ponieważ materiałów w języku polskim w ogóle nie było, prawda? Język angielski miał tutaj ogromne znaczenie. Nie ubiegałaś się o pracę na etacie, więc nie musiałaś nikomu udowadniać, że znasz dobrze języki. A jednak były absolutnie niezbędne do rozpoczęcia własnej działalności. Jak postrzegasz ich wagę właśnie w procesie tworzenia firmy?

Moja pierwsza firma Insiders, zajmowała się oprowadzaniem po Krakowie. Nastawiliśmy się tylko na obcokrajowców. Tutaj znajomość dwóch jezyków była dużym atutem, bo po włosku nie odważyłam się oprowadzać. Ale to, że znałam niemiecki i angielski na naprawdę dobrym poziomie było bardzo ważne. Jeżeli chodzi o Latającą Szkołę, to może nie tyle, że nie było materiałów po polsku, to nie do końca tak. Po prostu czerpałam dużo inspiracji z czytania anglojęzycznych blogów, wywiadów, ze słuchania TED talków, które nie zawsze są tłumaczone i z czytania książek po angielsku. Myślę, że angielski bardzo się przydaje przy przeczesywaniu internetu w poszukiwaniu inspiracji.

Też tak uważam :) Wspomniałaś, że jako dziecko mieszkałaś w Niemczech. Ile lat miałaś kiedy tam wyjechałaś i jak wspominasz ten skok na głęboką wodę z językiem niemieckim?

Miałam lat osiem. Skokiem był ten wyjazd na głęboką wodę pod każdym względem, nie tylko językowym. Przede wszystkim RFN a PRL to były dwie różne planety. Wpierw byłam więc oszołomiona wyborem lalek Barbie w sklepach i ofertą żelków Haribo. Potem okazało się, że siedzenie na lekcjach przypomina siedzenie na tureckim kazaniu. W klasie było kilkoro dzieci z Polski, które zaoferowały się, że będą mi tłumaczyć co się dzieje. Ale po tygodniu im się znudziło. Mam zachowane swoje zeszyty z Niemiec. Wynika z nich, że po 3 miesiącach zaczęłam coś kumać, po pół roku pisałam już wypracowania, a po roku pisałam najlepsze wypracowania w całej klasie. Miło wspominam szkołę w Niemczech. Było dużo zadań rozwijających wyobraźnię, dużo zabawy, mało dyscypliny. Nie trzeba było stać na apelach, nosić mundurków, chodzić “na galowo”. W trzeciej klasie podstawówki było wychowanie seksualne i pamiętam, że temat mnie mocno zaciekawił i moje rozumienie języka nabrało wtedy dużego tempa :) Były też zajęcia z recycklingu, pierwszej pomocy, dbania o zęby – ale takie naprawdę kreatywne, mieliśmy komiksy związane z każdym tematem i przez 3 miesiące przerabialiśmy po kolei nowy komiks. One były tak zrobione, że potem czytałam je sama w domu dla rozrywki.

Czy masz jeszcze styczność z językiem niemieckim? Nie tęsknisz za nim? Pytam, bo ja bym bardzo tęskniła :)

Mam, ale rzadko. Przez pewien czas prowadziłam warsztaty, współpracując z Theodor Heuss Kolleg, organizacją pozarządową z Berlina. Mam też znajomych w Berlinie, czasem ich odwiedzam. Czytam czasem książki po niemiecku i gazety, najchętniej “die Zeit”.

Muszę Cię koniecznie zapytać jeszcze o Latające Kręgi. Uwielbiam wszelkie takie inicjatywy dla kobiet. Mogłabyś opowiedzieć czym są Twoje Kręgi i dlaczego postanowiłaś je organizować?

Latające Kręgi to cykliczne spotkania, organizowane są raz w miesiącu w aż 10 miastach na mojej licencji. To okazja dla kobiet, żeby przyjść posłuchać, ale też przedstawić się innym kobietom. Posłuchać historię gościa Kręgu, bohaterki, która ma własny biznes i zgodziła się opowiedzieć jego historię “od kuchni”, czyli zdradzając różne szczegóły o początkach,  o sinusoidach, o popełnionych błędach, ale też o receptach na sukces. Z drugiej strony jest to też okazja do poznania nowych osób, do nawiązania współpracy, do wymiany. Od typowych spotkań biznesowych Latające Kręgi różnią się nieformalną atmosferą, mało kto przychodzi w garsonce i na szpilkach… No i wszystkie uczestniczki siedzą faktycznie w kręgu.

Dziękuję Ci bardzo za ciekawą rozmowę. Życzę powodzenia Twojej Latającej Szkole i tego, abyś inspirowała jak największą liczbę kobiet.

Więcej o tym, co robi Agata dowiesz się tutaj: Latająca Szkoła dla Kobiet.

[spacer style=”1″]

Jeśli podoba Ci się ten blog, to zostań ze mną na dłużej. Odwiedź mnie na Facebooku i Youtube i zapisz się do Strefy Poliglotki na mój newsletter.

Podobne artykuły

Strona korzysta z plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij