W Internecie, każdemu się wszystko  udaje, prawda? Internet to pasmo sukcesów a porażki są nieciekawe i mało spektakularne. Jednak porażki są, były i będą się zdarzać i moim zdaniem mówienie o nich jest bardzo ważne.

Często jestem zaskoczona obrazem mojej osoby w oczach uczniów czy moich widzów. Jestem postrzegana jaka osoba ekstremalnie zdyscyplinowana, zawsze pozytywna i ciesząca się życiem wolnym od problemów. To niesamowite w jaki sposób działa Internet. Nie mogę powiedzieć, żebym nie była zdyscyplinowana w ogóle. Gdyby tak było, nie prowadziłabym ani tego  bloga, ani mojego kanału o językach ani nie mogłabym pracować z domu (a tym bardziej w podróży). I już na pewno nie posługiwałabym się płynnie kilkoma językami. Jednak nie znaczy to, że nie jestem leniwa, że nie jest mi ciężko się do czegoś zebrać i że nie miewam gorszych dni, kiedy mam tylko ochotę siedzieć w łóżku i mieć wszystko gdzieś :)

Kiedyś myślałam, że tylko ja ponoszę jedną porażkę za drugą. Jednak kiedy zaczęłam rozmawiać o tym z ludźmi, okazało się, że prawie każdemu właśnie tak się powodzi. Nie ma sensu zakładać, że osoba, którą widać na YouTube, poniosła ich mniej a jej życie usłane jest różami, zamiast kłodami. Wydaje mi się, że kiedy mamy możliwość usłyszeć o porażkach innych, jest nam lepiej. Nie dlatego, że cieszymy z niepowodzeń innych, ale dlatego, że wiemy, że to nie my mamy jakiegoś wyjątkowego pecha i że to nie nasze życie jest szczególnie upierdliwe :) Ono chyba po prostu takie jest :)

Uważam, że porażki przygotowują nas na kolejne, niezbyt miłe doświadczenia. Moje życie zawsze pełne było porażek i kłopotów, dlatego przestały one na mnie robić wrażenie. Po prostu się zdarzają, trzeba je albo przetrwać, albo zakasać rękawy, wziąć się do roboty i też przetrwać :) Miałam kiedyś taką znajomą, która porażek unikała. Uczyła się tak, że zawsze wszystko zdawała śpiewająco i z najlepszymi ocenami. Poszczęściło jej się z pracą na studiach, troszkę po znajomości, więc była przyzwyczajona, że już zawsze tak będzie. Jednak kiedy po studiach z pierwszej pracy dostała odmowę i z drugiej też, była załamana. Przy każdej odpowiedzi odmownej płakała. Była tak zniechęcona po otrzymaniu kilku negatywnych odpowiedzi, że nie miała ochoty dalej szukać pracy. Dla mnie to było niezrozumiałe, bo byłam już po kilkuset odmowach a pracę dostawałam zawsze dopiero po co najmniej kilkudziesięciu wysłanych ofertach z mojej strony.

Wyrobiłam już sobie system walki z porażkami i niepowodzeniami. Jeden dzień poświęcam na użalanie się nad sobą a później biorę się do roboty  :) Tego jednego dnia potrzebuję zawsze na poukładanie myśli, na takie “wakacje od problemów”. Robię wtedy to, co chcę. Czyli jem i czytam :) I z nikim nie rozmawiam. Przeważnie wieczorem już mam nowe pomysły i zaczynam działać. Wtedy też w końcu ewentualnie mam ochotę pożalić się komuś innemu :)

Nie chcę, żeby ktoś myślał o mnie jako o osobie, której wszystko się udaje, która jest bardzo zorganizowana i zdyscyplinowana. Bo wtedy nikt nie uwierzyłby, że może się nauczyć tego nieszczęsnego języka. Ale jeśli ja mogłam nauczyć się kilku, mimo że jestem tak leniwa, niepozbierana, mam czasem problemy z nauczeniem się czegoś i wiecznie pcham się w kłopoty, to znaczy, że każdy może :D Więc jeśli chcecie posłuchać o moich paskudnych porażkach związanych z nauką, to zapraszam do poniższego nagrania. Oczywiście jest to tylko niewielki ułamek kłopotów, w które się pakuję ;)

 

Mówi się, że porażki są drogą do sukcesu. Pewnie to jest prawda. I wiecie co? Ja lubię moje porażki, bo to znaczy, że coś się dzieje, że coś robię. Mogłabym np. nadal spokojnie sobie mieszkać i chodzić codziennie na ósmą do pracy. Na pewno miałabym o wiele spokojniejsze życie, pchałabym się w mniej kłopotów, ogólnie byłoby lżej. Tylko co z tego? I tak staram się zawsze rozważnie podejmować decyzje, długo myślę, zanim coś postanowię i zrobię. Czasami nie wychodzi, czasami jest ciężko, coś okazuje się o wiele bardziej skomplikowane niż się wydawało. Ale czasami wręcz przeciwnie. I to jest fajne!

Jestem ciekawa jakie porażki Wy poniosłyście i jak udało się Wam z nich wybrnąć, czego nauczyć?

 

Same fajne rzeczy o językach

Jeśli jeszcze nie ma Cię w Strefie Poliglotki, to serdecznie zapraszam! Wpadnij również na Facebooka oraz na YouTube, po solidną dawkę wiedzy na temat nauki języków (po zasubskrybowaniu koniecznie trzeba nacisnąć dzwoneczek ;) ) i na Instagrama po trochę prywatności :) Zapraszam również na stronę główną, gdzie można rozpocząć przygodę z moim blogiem i poczytać o wszystkich fajnych rzeczach związanych z nauką języków :)

Podobne artykuły

Strona korzysta z plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij